targi zero waste
Zero Waste

Targi Zero Waste Gdynia 2018

Posted on

Dzisiejszy wpis będzie dość nietypowy, ponieważ chciałabym w kilku słowach opowiedzieć Wam o tym, co robiłam na zorganizowanych przez Fundację Alter Eko targach o tematyce Zero Waste, które odbyły się w Gdyni 18 sierpnia 2018.  Powiem też oczywiście, co mi się podobało, a co nie, choć od razu mogę zdradzić, że w tym podsumowaniu plusy zdecydowanie przeważają nad minusami 🙂

 

Targi rozpoczęły się o godzinie 11.00, a już kilka minut później moja stopa stanęła na terenie Pomorskiego Parku Naukowo Technologicznego, gdzie odbywało się nasze bezśmieciowe sympozjum. Niestety już na starcie, jak zwykle przy PPNT, pojawił się problem z parkowaniem, ale na szczęście byłam na to przygotowana. Musiałam jednak zaparkować odrobinę dalej, na skutek czego spóźniłam się nieco na pierwsze warsztaty. Na szczęście arcyprzesympatyczna prowadząca Magda Ułanowicz z EcoArt Akademia Kreatywności  wszystkich spóźnialskich przyjmowała z uśmiechem i mogłam wziąć udział w warsztatach z tworzenia domowych środków czystości. Bardzo mi na tym zależało, ponieważ program warsztatów obejmował m.in. proszek do prania i liczyłam na to, że znajdę tam dobry przepis, bo mój dotychczasowy domorobny proszek (1 część sody kalcynowanej, 1 część boraksu, 1,5 części płatków mydlanych) najzwyczajniej sobie nie radził. O ile przy pieluchach stary proszek sprawdzał się nieźle, o tyle przy białym praniu poległ na całej linii – ubrania były niedoprane, a raczej prawie w ogóle niewyprane, a do tego całe pranie mi poszarzało 🙁 Mam nadzieję, że uda mi się odratować te ciuchy. Teraz, dzięki radom Magdy, mam oręż, który wykorzystam w tej walce 🙂 Na warsztatach każdy mógł zrobić pod okiem eksperta własną porcję proszku i zabrać go (we własnym słoiku) do domu. Póki co przetestowałam proszek tylko na pieluchach, ale planuje zrobić większą ilość i sprawdzić również na zwykłym praniu. Oczywiście dam znać, jak efekty, najpewniej przy okazji wpisu o domowej chemii. Dla niecierpliwych poniżej na zdjęciu przepis na proszek (porcja na 1 pranie) opracowany przez Magdę. Uwaga – kwasek cytrynowy dodajemy już po wsypaniu proszku do pralki. Jeżeli dodacie kwasek szybciej, cały proszek może się zbrylić.

EDIT: Po dokładnym przetestowaniu stwierdzam, że proszek nie robi szału. Po szał i bajabongo zapraszam tu.

 

zero waste, homemade washing powder

 

Po warsztatach uciełam sobie dłuższą pogawędkę z panią ze stoiska z pieluchami wielorazowymi. Mimo, że mamy już kompletny zestaw pieluch i nic więcej nam w tym temacie do szczęścia nie trzeba, miło było zapoznać się z innymi rodzajami wielopieluch na żywo. Czuję się nieco mądrzejsza w tej materii, ale na szczęście utwierdziłam się też w przekonaniu, że wybór kieszonek był dla nas najlepszy.

Następnie razem z koleżanką udałyśmy się na obchód po stoiskach. Nie spodziewałam się jednak, że do niektórych stanowisk będziemy musiały wrócić później, ponieważ był przy nich taki tłum, że nie dało się nic obejrzeć! Nie ukrywam, że moje serce radowało się na widok rzeszy ludzi kręcących się na targach. Ze zdumieniem odkryłam, że podświadomie spodziewałam się tam niewielkiej liczby ekoekscentryków, a tymczasem spotkałam masę zupełnie normalnych i niezwykle otwartych ludzi! Niektórzy przychodzili całymi rodzinami, najmłodszy napotkany przeze mnie uczestnik targów miał tak na oko miesiąc 🙂 Na stoiskach podpatrzyłam też garść ciekawych rozwiązań, o których z pewnością jeszcze kiedyś napiszę.

W trakcie targów można było również skorzystać z mobilnego Giveboxa, czyli po prostu miejsca, gdzie można zostawić coś, czego nie potrzebujemy oraz/lub wyszperać sobie i całkowicie legalnie przywłaszczyć coś, co nam się przyda. Ja wróciłam do domu z kremem do opalania i małym różowym portfelikiem, który spotkał się z dużym entuzjazmem nowej właścicielki. Ponadto na targach znalazło się również miejsce, gdzie można było zostawić nadmiar słoików lub też poczęstować się słoikami w przypadku ich niedoboru.

Naszą uwagę przyciągnęła też ekspozycja przedstawiająca zużycie wody i surowców przy produkcji poszczególnych dóbr. Wystawa daje do myślenia, prawda?

 

Gdy zaspokoiłyśmy już nieco głód wrażeń i informacji, przyszedł czas na posilenie ciała, więc udałyśmy się prosto do miejsca, gdzie stacjonowała Krowarzywa i zamówiłyśmy najpyszniejsze pod słońcem wegańskie pastrami. Jestem zupełnie początkującym konsumentem dań wegańskich, ale jeśli tak wygląda dieta wegańska, to mięso pożegnam bez mrugnięcia okiem 🙂

Obiecałam jednak, że powiem też o minusach. Było ich niewiele, ale wiadomo, zawsze coś się znajdzie. Pierwsza kwestia to to, że miałam nadzieję na prawdziwy bezśmieciowy shopping i liczyłam na to, że uzupełnię zarówno zapasy spożywcze, jak i zasoby mojego małego laboratorium domowej chemii. Niestety, oferta sprzedażowa na stoiskach była dość uboga i w efekcie z mojej listy zakupowej zniknęła tylko jedna pozycja. Resztę będę musiała kupić w internecie lub będę musiała polować stacjonarnie, choć w naszej Rumi nadal jest to trudne.

Drugi minus to wykłady – wybrałam się na dwa spośród wielu proponowanych, więc od razu zaznaczam, że moja ocena może nie być sprawiedliwa. Pierwszy z wybranych przeze mnie wykładów okazał się być tak naukowy, że zrozumiałam bardzo niewiele i w efekcie opuściłam salę po 15 minutach, a drugi poprowadzony był bardzo chaotycznie, ale mimo to i tak był ciekawy i otworzył mi oczy na kilka kwestii. Koniec minusów 🙂

 

No dobrze, ja tu o stoiskach, zakupach, wykładach, a cały czas nie napisałam jeszcze, że

WYGRAŁAM!!!

 

kompostownik urbalive, zero waste, targi zero waste

Uzbierałam wśród znajomych największą liczbę starych telefonów do recyclingu (aż 35 sztuk!) i dzięki temu wygrałam przepiękny domowy kompostownik Urbalive! Cały czas nie mogę w to uwierzyć 🙂 Marzył mi się już od jakiegoś czasu, ale nie ukrywajmy, 500 zł za kompostownik to trochę dużo i sama raczej bym go nie kupiła, dlatego BARDZO dziękuję wszystkim telefonodawcom, w szczególności mojej siostrze Marcie i jej ekipie, Marzenie, Mai, Kamili i wszystkim innym, którzy wsparli mnie starym telefonem! Dziękuję również Fundacji Alter Eko, która zorganizowała konkurs i firmie Remondis, która ufundowała mój piękny kompostownik. Zapewniam wszystkich, że nagroda trafiła w odpowiednie ręce i z pewnością się nie zmarnuje 🙂 O tym, jak, dlaczego i po co mi kompostownik przeczytacie już niedługo w osobnym wpisie, a póki co możecie podejrzeć, jak wspaniale prezentuje się w naszej kuchni 🙂

kompostownik urbalive, zero waste

 

Jeżeli ktoś nie był na targach lub był, a czuje niedosyt, to kolejna edycja już 24 listopada w Warszawie!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *