Higiena

Łazienkowe rewolucje cz.3

Posted on

Golenie zmechaconych swetrów i samobójstwa – oto co przez całe życie kojarzyło mi się z żyletkami. Ale czy pomyślelibyście, że żyletka może służyć także do golenia? 🙂 Po solidnych testach chciałabym dziś przedstawić Wam kolejne łazienkowe rozwiązanie, które pomogło nam ograniczyć ilość produkowanych śmieci.

 

Safety razor czyli maszynka do golenia na żyletki

Jako że swoje lata nastoletnie przeżywałam w czasie, gdy kapitalizm i kultura jednorazowości zdążyły już na dobre rozgościć się w naszej codzienności, nigdy nawet nie pomyślałam o tym, że można ogolić nogę lub (o zgrozo!) inne części ciała czymkolwiek innym niż jednorazowa, plastikowa maszynka. W szczycie swej rozmyślności i ekologicznych zapędów postawiłam nawet na lepszą maszynkę z wymiennymi główkami, ale wymienne ostrza kosztowały krocie, a do tego osadzone były w plastikowej główce i opakowane, jakżeby inaczej, w plastikowe pudełeczka. Lata całe nie kwestionowałam statusu quo. Aż do niedawna 🙂 Moją głowę zaczęła mianowicie regularnie nawiedzać myśl: “Przecież dawniej ludzie też musieli sobie jakoś radzić!“, ale w następnej chwili przed oczami stawały mi obrazy dziadków pochylonych nad miską z gorącą wodą, nieustraszenie przykładających brzytwy wprost do swoich gardeł. Dziękowałam wówczas swojej wyobraźni za błyskawiczne sprowadzenie mnie na ziemię i wracałam do swoich zajęć. Pewnego dnia natknęłam się jednak w sieci na tzw. safety razor i postanowiłam podjąć wyzwanie.

safety razor, zero waste shaving

 

Jak to działa? Sprawa jest bardzo prosta – do powyższego urządzenia wkładamy żyletkę i można zabierać się do roboty. Moje obawy dotyczące żyletek i tego, że na pewno będę cała w ranach ciętych, okazały się zdecydowanie przesadzone, jakkolwiek rzeczywiście taką maszynką jest nieco łatwiej się zaciąć niż jednorazówką. Wystarczy jednak odrobina wprawy i uwagi, a cały proces golenia przebiegnie gładko. Należy tylko pamiętać o tym, aby maszynki nie dociskać. Warto też przygotować sobie jakąś małą puszeczkę, w której będzie można zbierać zużyte żyletki, aby później oddać je do recyclingu.

Maszynka (HR Professional, model HR7861) wraz z zestawem 5 żyletek oraz przesyłką kosztowała mnie 54,97 zł. Jeżeli będę o nią dbać (a mam taki zamiar), to powinna posłużyć mi długie lata, a żyletki dostać można w kiosku za ok. 1 zł/szt. Kiedy sobie pomyślę, ile dotychczas wydałam na plastikowe maszynki, to robi mi się przykro, że nie wydałam tych pieniędzy na cokolwiek innego i po raz kolejny czuję się trochę jak frajer 😉

 

Kto podejmie wyzwanie?

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *