odpakowana.pl ,
Zakupy Zero Waste

Po pierwsze: uczymy się odmawiać.

Posted on

Przez całe lata beztrosko rozgrzeszałam swoją swobodę w wyrzucaniu śmieci tym, że przecież i tak można je poźniej poddać recyclingowi. Kiedy jednak dotarło do mnie, jak nieproporcjonalnie duży jest stosunek ilości wyrzucanych przeze mnie śmieci do ilości towarów z recyclingu, które kupuję, zrozumiałam, że trzeba przykręcić kranik napływających zewsząd śmieci. A wbrew pozorom nie jest to takie łatwe, bo śmieci są jak wprawny akwizytor – włażą do domu drzwiami i oknami. Jest jednak kilka bardzo prostych kroków, które można wykonać, żeby nie pozwolić, by opakowania zalały nasz dom.

Asertywność, czyli sztuka odmawiania, jest bardzo pomocna. Gdy ktoś próbuje zapakować mi każdą bułkę do osobnego foliowego worka, po prostu mówię “Nie, dziękuję” 🙂 Jednak sama asertywność nie wystarczy, bo w czym zaniesiemy do domu zakupy, jeżeli podziękujemy za wszystkie woreczki, siateczki, folióweczki i reklamówki? I tutaj pojawia się drugi element, czyli przygotowanie.

Idąc na zakupy zabieram ze sobą wielorazowe siatki, tylko tyle i aż tyle. Ten nawyk na szczęście dostrzegam u coraz większej części populacji i chwała nam za to. No dobrze, ale co z tymi cieniutkimi siateczkami na owoce i warzywa, przecież bez nich sobie nie poradzę? Otóż jak najbardziej, poradzę sobie 🙂 Jeżeli towar ważony jest przy kasie, to wrzucam swoje owoce luzem do wózka, a potem luzem wypakowuję na taśmę przy kasie i luzem pakuję do swojej wielorazowej siatki. I tak wszystkie są brudne, więc i tak trzeba je w domu porządnie umyć.

Co jednak zrobić w przypadku, kiedy warzywa i owoce trzeba zważyć na wadze samoobsługowej i opatrzyć naklejką? Część towarów da się okleić bez siatki, ale nie wszystkie i tutaj trzeba już skorzystać z worka. Do tego celu jednak może posłużyć nam jakikolwiek worek, nie musi to być nowa siatka z rolki umieszczonej w podajniku. Na początek może to być choćby jedna z miliona siatek, które zalegają w naszym domu – skoro już wkroczyły w nasze progi, staramy się dać im drugie (a może i trzecie, i dziesiąte…) życie. No tak, ale skoro przestaniemy brać jakiekolwiek foliówki, to przecież źródełko w pewnym momencie wyschnie i nie będzie już czym zastąpić starych, zniszczonych egzemplarzy. Co wtedy?

Wówczas, moi Drodzy, przychodzi cudowny moment, kiedy można rozejrzeć się za pięknymi, materiałowymi woreczkami na zakupy lub, jeśli ktoś potrafi, uszyć własne zakupowe cudeńka. Wielorazowe woreczki wyglądają przepięknie, można zadać szyku w Lidlu i używać ich przez wiele, wiele lat. O gotowych woreczkach można poczytać więcej u Kasi z bloga ograniczamsie.com , a instrukcję uszycia worka znajdziecie np. tu . My jesteśmy jeszcze na etapie wykańczania domowej kolekcji foliówek, a że czas i umiejętności póki co nie pozwalają mi na rękodzielnictwo (a szkoda, bo można w ten sposób dać drugie życie różnym domowym materiałom), będę najprawdopodobniej musiała adoptować woreczki uszyte przez kogoś innego. Jeżeli znacie jeszcze jakieś dobre strony z woreczkami lub jeżeli ktoś ma ochotę uszyć dla mnie najpiękniejsze, najlżejsze i najbardziej wytrzymałe woreczki na świecie, bardzo proszę, dajcie znać w komentarzu 🙂

Na naszej drodze pojawiło się jednak kilka problemów, których nie rozwiążą nawet najpiękniejsze worki wielorazowe – jak ja mam teraz kupić truskawki? Albo mięso, co z mięsem? A ser? Przecież każdy worek, niezależenie od tego, z czego go zrobimy, będzie cały uciapany. Kombinowałam na różne strony, ale jedynym sensownym wyjściem jest zabranie ze sobą pojemnika. Wiadomo, najlepsze byłoby szkło, bo nie łapie zapachów (np. z surowego mięsa), można je przetwarzać niemal w nieskończoność i wygląda nieporównywalnie lepiej, ale ze względu na to, że mam w domu pokaźną kolekcję pojemników plastikowych, korzystam z plastiku. Prócz tego szklane pojemniki jednak sporo ważą, a dodatkowo bałabym się chyba, że taki szklany pojemnik stłukę i pokaleczą się nim moje dzieci. Póki co zostajemy zatem przy tym, co mamy.

I to tyle. Tylko tyle i aż tyle 🙂 Przy minimalnym nakładzie dobrej woli i planowania udało nam się ograniczyć plastikowy potop. A w kolejnych postach opiszę Wam naszą walkę z pozostałymi śmieciowymi intruzami w naszym domu.

 

Ach, no i jeszcze jedno, chleb! Zauważyłam, że masa worków, dla których nie umiem znaleźć później zastosowania, przybywa do nas wraz z krojonym chlebem. Tutaj jednak rozwiązanie było bardzo proste – zaczęliśmy kupować chleb w całości, niekrojony. Taki bochenek pani w piekarni pakuje prosto do mojej pięknej bawełnianej siatki i po kłopocie. Pokroić umiem sobie sama 🙂

2 thoughts on “Po pierwsze: uczymy się odmawiać.

  1. MARLENA

    29 July 2018 at 21:25

    Hej,

    A masz jakiś pomysł na worki na śmieci? Ja staram się zużywać na śmieci wlasnie opakowania z rożnych produktów czy przesyłek, wiadomo ze wiele odpadków mozna w rękach zanieść do pojemnika (np gazety, czy słoiki) ale co ze śmieciami bio? I czy masz patent na chemię domową? Tutaj mnie przeraża ilość zużywanych opakowań…

    1. Kasia

      31 July 2018 at 14:25

      Hej!

      Taaak, problem worka na odpady zmieszane również mnie dręczy od dawna. Kiedyś myślałam, że biodegradowalne worki zalatwiłyby sprawę, ale niestety, worki takie ulegają rozkładowi tylko w odpowiednich warunkach, na zwykłym wysypisku mogą się co najwyżej rozpaść na plastikowy pył. Tutaj można poczytać o tym więcej: http://www.nanowosmieci.pl/biodegradowalna/
      Rozwiązaniem, które wydaje mi się najlepsze jest domowy kompostownik – pozwoli on w znacznym stopniu ograniczyć ilość odpadow zmieszanych, a co za tym idzie, również tych nieszczesnych worków. Jestem jeszcze na etapie planowania i zgłębiania tematu kompostu, ale na pewno o tym napiszę 🙂 A póki co stosuję taktykę podobną do Twojej, czyli to co się da, wyrzucam bez worka, a jeśli śmieci z worka nie są mokre, to wysypuje je prosto do dużego śmietnika, a worek wyrzucam do pojemnika na plastik. Takie mniejsze zło.

      Co do kosmetyków i domowej chemii, to większości opakowań można się pozbyć robiąc własną, zdrowszą wersję tych specyfików. To też temat na kolejne wpisy 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *