Zero Waste

Wzorowo bezworkowo!

Posted on

W końcu! Po długiej przerwie udało mi się (a właściwie to udało się to mojemu wspaniałemu mężowi <3 ) w końcu wskrzesić bloga! Dzieci, sezon wakacyjno-ślubny, dzieci, problemy techniczne, dzieci i jeszcze kilka innych zajmujących nas kwestii sprawiło, że ODPAKOWANA na chwilę zniknęła z internetów, ale oto jestem! Wróciłam! I biorę się do roboty 🙂

A w międzyczasie na naszym koncie pojawił się kolejny sukces: w końcu udało nam się na dobre pożegnać ze śmieciem sprytnym, przebiegłym i dość nieoczywistym, który niepostrzeżenie wkradał się do naszego domu, czyli z workami na śmieci! Dziś już możemy się pochwalić 100% skutecznością w eliminacji tego plastikowego intruza! Dzisiaj bez wstydu mogę Wam pokazać nasz śmietnik 🙂

Dawniej we wszystkich naszych kubłach znajdowały się worki. Dlaczego? Bo tak. Bo nie poświęciłam chwili, aby się nad tym zastanowić, tylko wkładałam worek i już, bo to przecież śmietnik. Bo wydawało mi się, że tak będzie czyściej i higieniczniej. Bo tak poręczniej – łapiesz worek i możesz wyrzucić śmieci idąc do pracy i nie musisz wracać na siódme piętro z pustym kubłem.

Potem jednak nastąpiła chwila refleksji – ej, no jak to, przecież to też śmieć, i to nie byle jaki, bo plastikowy! A do tego śmieć, za który płacę! No bzdura totalna 🙂 Na pierwszy ogień poszły więc pojemniki na szkło i papier – tutaj nie miałam obawy, że coś się wyleje i będzie fuj i ble. Szkło zawsze płuczę i wycieram przed wstawieniem do pojemnika i jeszcze nigdy mi się w tym pojemniku nie zdarzyła przykra niespodzianka. Opróżnianie pojemników na szkło i papier najczęściej wygląda u nas tak, że gdy pojemnik się zapełni, przerzucamy jego zawartość do dużej, wielorazowej siaty i z tą siatą udajemy się do wiaty śmietnikowej. Siatę potem można złożyć, upchnąć do kieszeni lub plecaka i iść dalej załatwiać swoje sprawy bez potrzeby wracania na górę.

Na drugi rzut poszedł plastik – staramy się produkować takich śmieci jak najmniej, ale jednak cały czas się jeszcze one zdarzają (opakowania po tofu i makaronie z soczewicy są dla nas na razie nie do przeskoczenia). Poszłam jednak po rozum do głowy i doszłam do wniosku, że nie muszę przecież używać kupnego worka, tylko czegoś, co dawniej potraktowałabym jak zwykły śmieć, czyli np. worka po papierze toaletowym, pieluchach (na zdjęciu), większej siatki, która jakimś cudem zawędrowała do naszego domu lub jakiegoś innego niechcianego foliowego opakowania. Może nie są tak estetyczne jak kupny worek, ale to nie rewia mody, tylko śmietnik 🙂 A szczelne są tak samo, jak każdy inny worek.

Na trzeci i ostatni rzut poszły śmieci zmieszane. Bardzo się obawiałam tego kroku, ponieważ tu, gdzie mieszkamy, nie ma niestety odrębnego pojemnika na bioodpady i w związku z tym w naszym pojemniku na śmieci zmieszane lądują również wszystkie mokre obierki, ogryzki itp. Kompostowanie na balkonie niestety nie zdało egzaminu w naszym przypadku, o czym może kiedyś napiszę. Zebraliśmy się jednak na odwagę (a zbieranie się zajęło nam naprawdę sporo czasu) i postanowiliśmy wypróbować system gazetowy. System ten polega na: 1) pozyskaniu gazet 2) wyłożeniu gazetą śmietnika 3) wyrzucaniu śmieci do śmietnika pod blokiem prosto z kubełka wraz z gazetą. Ja poszłam po linii najmniejszego oporu i za źródło gazet obrałam sobie moją mamę, ale sposobów na pozyskanie makulatury jest zapewne tyle, ile zna ludzka wyobraźnia 🙂 Na spodzie pojemnika robię denko składające się z czterech warstw gazety, a na boki daję po dwie warstwy.

I teraz dochodzimy do momentu, w którym już pewnie ciśną Wam się na usta pytania : i to nie przecieka?! nie śmierdzi?! trzeba za każdym razem myć śmietnik?
To są właśnie obawy, które tak długo powstrzymywały mnie przed definitywnym rozstaniem z workami, obawy, które okazały się kompletnie bezpodstawne 🙂 Ku memu ogromnemu zdumieniu okazało się, że w kwestii zapachów jest nawet lepiej niż w przypadku worka, bo przy gazetach przepływ powietrza jest lepszy i nic się nie kisi. Po każdym wyrzuceniu śmieci wycieram jedynie papierem toaletowym dno pojemnika, które zwykle jest wilgotne i pojemnik jest znowu gotowy do użycia. Jeziora sfermentowanej, śmierdzącej cieczy, które pojawiały się na dnie naszego śmietnika, gdy korzystaliśmy z worków, odeszły w niepamięć!

Jedyną dostrzeżoną przeze mnie dotychczas wadą systemu gazetowego jest to, że nie można wynieść śmieci przy okazji, ponieważ kosz na śmieci zawsze idzie z nami, no a jechać z koszem potem do pracy czy na zakupy to jak dla mnie trochę zbyt awangardowe 😉 No chyba, że wybieramy się gdzieś na krótko samochodem – wówczas można pojemnik wrzucić do bagażnika, oczywiście odpowiednio rzeczony pojemnik zabezpieczywszy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *